wtorek, 12 listopada 2019

Wdzięczność, znasz?

Wdzięczność,
znasz?

Kiedy myślę o wdzięczności, to myślę o Gosi i Asi, Kasi, mamie, mijającym dniu, domkniętym projekcie, łóżku, kotkach, słońcu.




O słońcu, bo za każdym razem dodaje mi energii i wzmacnia moją pomysłowość.
O kotkach i Tosi, która je urodziła. O tym, że uśmiecham się, gdy widzę jak na siebie skaczą, jak się bawią i że ledwie dwa miesiące temu widziałam ich narodziny.
O tym, że mam gdzie spać, że za oknem jest ukochana cisza a w domu spokój.
O projekcie, który ostatnio domknęłam i to, że wykorzystałam wiedzę ze szkolenia o tworzeniu opowieści przy jego ogłoszeniu.
O tym, że wczoraj było intensywnie, do przodu, aktywnie. Coś zamykałam, coś otwierałam już na 2020 rok!
O mamie, którą bardzo kocham ciesząc się, że jest, że mam do niej tak blisko, iż mogę się do niej przytulić.
O Kasi, co wysłucha, opowie, napisze od czasu do czasu.
O Asi, co daje mi dużo NVC a poza tym, choć nie wie, to do wielu rzeczy inspiruje.
O Gosi, co ledwo osiem miesięcy temu poznana stała się po prostu darem tego roku. Empatycznym, słuchającym, odkrywczym.

Tak myślę o wdzięczności.

Mogłabym teraz pamiętać, że projekt niedawno zamknięty ciągnęłam nieco dłużej niż planowałam albo mogę wspominać jedną z kłótni z mamą w miniony weekend. Mogę skupić się na tym, że ktoś nie miał czasu oddzwonić albo że znowu przekłada spotkanie. Mogę widzieć tylko deszcz w dzień, w którym ledwo kropiło kilka chwil.

Wszystko mogę! To ja wybieram, w którą stronę kieruję swoją uwagę.

Kiedy myślę o wdzięczności, myślę o Danielu Kahnemanie, który dostał nagrodę Nobla w dziedzinie Ekonomii za udowodnienie, że większość z nas jest gotowa zrobić więcej, żeby coś uniknąć niż dla osiągnięcia wymiernego efektu. 

Pokazał też bardzo ważną w temacie wdzięczności interakcję. Pokazał, że potrzebujemy pięciu pozytywnych interakcji aby zrównoważyć jedną negatywną. Zrobimy coś dobrze, nie wystarczy, jeśli zrobimy coś drugiej osobie mniej dobrze. To, co negatywne truje relacje, truje to, co pozytywne i jako człowiek, nie jesteśmy w stanie tak po prostu to widzieć. Ale czy na pewno?

Rick Hanson, neurobiolog, autor książki "Szczęśliwy mózg" potwierdza, że nie jest to nasza wina, tak został ukształtowany nasz mózg. Jednocześnie zadaje, ważne dla mnie, pytanie: "Ile razy zatrzymujemy myśli na pozytywnym doświadczeniu?"

Ile razy zatrzymałeś się na tym, co wyszło, co było dla ciebie dobre?
Ok, kilka.
Ile razy zatrzymałeś się przy tym, jeśli dotyczyło to osoby, z którą relacja nie jest najłatwiejsza?

Rick Hanson napisał: "zły uczynek bardziej splami wizerunek bohatera niż dobry poprawi reputację przestępcy".

Jeśli zmienimy to chociaż raz, jeśli zobaczymy w pełni naszą wdzięczność do kogoś, z kim nie jest łatwo, zrobimy pierwszy krok by nieco zmienić to, co podpowiada nam mózg i jego najbardziej pierwotna potrzeba dbania o nas. Przewrotnie dba o nas, chroni.

Pomyśl o kimś, z kim nie jest ci łatwo, wygodnie, weź głęboki oddech i zobacz, co dzięki tej relacji, tej osobie masz, co zyskujesz. Podziękuj jej za to, nawet tylko w myślach.
Powtórz jutro z kimś kolejnym, może być w łatwiejszej relacji.
Powtórz pojutrze.
Wiem, że umiesz :)

Daj znać, jak poszło.

Dobrego dnia,
Kama

Co nam daje (nie)ocenianie?

Gdy pierwszy raz spotykasz człowieka, w twojej głowie, być może automatycznie, pojawia się ocena. Być może ten człowiek nie zachował się tak...