Gdy pierwszy raz spotykasz człowieka, w twojej głowie, być może automatycznie, pojawia się ocena. Być może ten człowiek nie zachował się tak, jakbyś się tego spodziewał czy spodziewała i ocenisz jego zachowanie jako "irytujące". Może był zmęczony całodzienną podróżą samochodem, może w pracy było zadanie, którego nie zdołał dokończyć. To zmęczenie czy myślenie o pracy przekłada się na to jak się w tej chwili zachowuje. Ty widzisz, że jest "irytujący" Przy następnym spotkaniu ten sam człowiek nie myśli o pracy a jego ciało i umysł są wypoczęte. Pamiętasz jednak swoją opinię o nim - był, to i jest, "irytujący". Być może tym razem zachowuje się inaczej, rozmawia z Tobą, uśmiecha się, jest ciekawy, co wydarzyło się ostatnio w Twoim życiu, żartuje. Ty jednak już jesteś więźniem swojego osądu. "On jest irytujący."
Ocenianie pomaga nam odnaleźć się w świecie. Oceniamy bo to jest naturalne, bo pomaga nam to podejmować decyzje, tłumaczymy ocenianie, gdy się inspirujemy innymi (lub do innych porównujemy). I ten naturalizm często zapomina, że formułowane opinie "ad hoc" nie zawierają logicznego myślenia i obiektywizmu.
"(...) mamy tak silny mechanizm oceniania, który jest bardzo pomocny i np. pomaga nam podejmować decyzje, kiedy mamy mało czasu lub mało danych, ale mamy także inny mechanizm: mianowicie rozum, czyli inaczej świadomą analizę poznawczą - która jest mechanizmem wolniejszym i wymagającym większej dawki informacji - ale za to, może być bardziej trafny" (Michał Czakon, jakdzialacskutecznie.pl)
Przez ocenę:
- możemy czuć się lepsi od innych przez chwilę, chwilowo poczujemy ulgę.
- możemy połączyć się z grupą, która odrzuca jakąś ideę lub inną grupę; finalnie szukanie wspólnoty przez dzielenie nie będzie zbyt trwałe.
- wyrażamy jakąś emocję lub potrzebę, które albo nie jesteśmy świadomi w danym momencie, albo nie umiemy jej wyrazić inaczej.
Oceny, interpretacje i osądy to próby wyrażenia naszych niezaspokojonych potrzeb. Nie są złe same w sobie, bywają jednak szkodliwe dla relacji. Gdy oceniamy, zmniejszamy szansę na współpracę, na zmianę, na kontakt, na dobrą relację. Ocenianie oparte jest o nasze doświadczenie, to tak naprawdę porównywanie się do kogoś lub czegoś. Pojawiają się myśli i słowa typu "lepszy" i "gorszy". Często związane z tym, czego doświadczyliśmy w dzieciństwie i normami społecznymi, w których żyliśmy, żyjemy, bo co to znaczy "zachowywać się poprawnie", każdy z nas ma teraz w głowie jakiś pomysł, jak "powinno się" zachowywać dziecko w szkole, przy stole, pracownik czy szef.
Popatrz z drugiej strony: co się dzieje z Tobą, gdy słyszysz negatywną ocenę na swój temat (lub na temat kogoś, kto tak jak Ty jest rodzicem, szefem, kierowcą, uczniem, studentem etc.)? Czy chcesz się wycofać z rozmowy albo z relacji, czy chcesz walczyć, zadbać o swoją rację? Oceny utrudniają dogadanie się, zmniejszają otwartość, prowadzimy wówczas płytsze konwersacje a mniejsze zaufanie lub jego brak, także w biznesie, w Twoim zespole, mogą wpływać na efektywność i zaangażowanie zespołu.
Od czego zacząć?
- łap się na ocenianiu, zobacz, co tak naprawdę widzisz lub słyszysz, przerwij gonitwę myśli.
- gdy już "złapiesz" swoją ocenę, pomyśl czemu ona służy, o co chciała zadbać? Bo o coś dba.
- zidentyfikuj potrzebę i obmyśl, jak ją zaspokoić w sposób służący i Tobie, i relacjom z innymi.
Nie chodzi o to by całkowicie skasować ocenianie, ale o to by zauważać, że oceny nie opisują całego świata. Na początek wystarczy zauważenie, czy to co myślę lub mówię, to to co widzę i słyszę, czy to co jak to interpretuje. Bo kiedy słyszysz "ci ludzie nie nadają się do pracy w naszej firmie" to czy może chodzi o to, że w tym miesiącu zadania nie zostały dokończone, albo nowi członkowie zespołu nie wykonali jakiegoś zleconego zadania?
Kiedy zobaczysz się dokładnie stało, po pierwsze wyjdziesz ze spirali osądów, nakręcania się na negatywne myślenie o danej osobie, projekcie czy sytuacji, po drugie zobaczysz swoje możliwości - feedback, nowa rekrutacja, przyjrzenie się procesowi wdrożenia i uczenia nowych to tylko kilka przykładów, jakie działania mogą się kryć pod hasłem "oni się nie nadają".
Niekorzystanie z ocen na rzecz zauważania tego, co widzisz, słyszysz, czytasz, jest jak praktykowanie wdzięczności. Gdy zaczniesz zauważać swoje otoczenie okiem kamery (która sama z siebie nigdy nie ocenia, po prostu pokazuje to, co filmuje lub fotografuje) masz szansę widzieć świat mniej negatywnie.
Świat bez ocen to świat bardziej otwarty.
Świat bez ocen to głębsze relacje.
Świat bez ocen to dystans i mniejsza wrażliwość na oceny innych.
Fakty to to, co widzisz, słyszysz, co zostało zrobione lub niezrobione, co powiedziała druga osoba lub zrobiła. Na warsztatach spotykam się z zaprzeczeniem sensu rezygnacji z ocen, spotykam się z trudnościami w przekształcaniu interpretacji w fakty i jednocześnie spotykam się z refleksją i nadzieją, że gdy zmienimy część ocen na fakty, zaczniemy się szybciej dogadywać i znajdywać szybciej rozwiązania.
Kama Lachowicz
