Bardzo chciałam być częścią wrocławskiej wspólnoty ludzi, którzy słuchają, słyszą, rozumieją.
Nie było jednak na miejscu przestrzeni by poznać osoby uczące się NVC aż w październiku tego roku dołączyłam do pogłębiającego kursu u Agi Pawlik.
Kilka dni temu kurs dobiegł końca. Poznałam osoby, które chcą integrować NVC w życiu i w pracy, które marzą o świecie porozumienia, nauczycielki, psycholożki, programiści, badacze, masażystka, project manager i ja :)
Każdy z nas chciał się zgłębiać, czym są mediacje, jak je robić, jak dogadać się z kimś, kiedy ktoś jest w złości albo kiedy nam się ona zdarza. Ćwiczyliśmy się w miejscu stworzonym do kreatywnego myślenia, w Stowarzyszeniu Siemacha.
Każde zajęcia rozpoczynaliśmy od tekstu, wierszu, piosenki, które miały nam przypominać, po co się uczymy. Jeden raz słuchaliśmy piosenki dzieci jednej z uczestniczek, innym razem był wiersz żony jednego z kolegów, pod koniec dostaliśmy piękne malunki z wyrazami doceniania i wdzięczności wynikającej ze wspólnej nauki, w ostatni dzień każdy z nas wylosował sobie pierniczka. A nawet dwa.
Na ciastkach było to, co 'los' chciał nam ofiarować, o czym chciał byśmy bardziej pamiętali.
Wylosowałam potrzebę SENSU, cudowną siłę napędową. Tylko, gdy widzę sens, jestem w stanie się uczyć, uczyć innych, tworzyć, marzyć, organizować. I mogę też go szukać w tym, co mniej lubię albo co nie przychodzi mi łatwo.
Kolejne ciastko przyniosło WSPARCIE. O tak, postanowiliśmy, że będziemy w tej grupie kontynuować naukę, praktykę, grupę, wspólnotę. Co z tego wyrośnie? Jeszcze nie wiem, ale będę się przyglądać temu krok po kroku :)
I tak od marzenia o wspólnocie dotarłam do miejsca, gdzie jest ona możliwa. Tak się spełnia marzenia - poprzez działania i otwartość :)
Na ten najbliższy rok życzę Wam, nam i światu więcej sensu, więcej wsparcia i ogromnego poczucia przynależności do idei i ludzi, którzy są Wam bliscy.
