środa, 3 października 2018
I am like Wendy
Dzisiaj w pracy po 1,5-godzinnym spontanicznym spotkaniu z kolegą, usłyszałam komplement. Słyszałam w nim radość i wdzięczność. Przyszedł do mnie zdenerwowany i zaniepokojony sytuacją w swoim najbliższym otoczeniu w pracy. Jest kierownikiem kilkuosobowego zespołu.
W trakcie rozmowy dotarliśmy do jego potrzeb, do tym, w co wierzy, ale i za czym tęskni. Chodziło mu o sprawczość, o samorozwój, o pewność. Chciałby by osoby, które z nim pracują wiedziały i widziały, że umieją rozwiązywać "problemy" i że dadzą radę! Piękne, prawda?
Na koniec spotkania zapytał mnie, czy znam serial Billions. Ja, że nie znam - odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Bo tam jest taka psycholog Wendy - dodał - i jak ludzie wychodzą od Wendy, to już wiedzą, co mają robić. I jak dziś żonie powiedziałem, że idę do Wendy.
Uśmiech w jego oczach, jakaś forma ulgi, że ma wybór swojego nastawienia do osoby, z którą zamierza porozmawiać przyniosło mi radość i ogromną satysfakcję. To jest moja misja, wspierać ludzi słuchaniem, empatią, obecnością... w znajdywaniu własnych rozwiązań.
Tyle w nas, ludziach, potencjału, tyle wiedzy o sobie i czasem brakuje nam zobaczenia, że za tą złością, żalem, niedowierzaniem kryje się dobra intencja, jak u mojego kolegi - chęć wnoszenia dobra w życie innych, uczenia, rozwoju, podnoszenia poczucia własnej wartości.
Słuchanie rodzi ulgę, ulga kreatywność, kreatywność wyciąga na wierzch samodzielność.
I nie wiem kim jest Wendy, czym się w życiu kieruje, jakie ma na to strategie. Wiem jedno - wnoszę dobro w życie innych i to mnie kręci. A Tobie, Czytający, życzę zobaczenia dlaczego robisz to, co robisz tak jak to robisz. Wsparcie? Rozwój? Spokój?
Ty też wnosisz dobro.
Dobrego dnia!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Co nam daje (nie)ocenianie?
Gdy pierwszy raz spotykasz człowieka, w twojej głowie, być może automatycznie, pojawia się ocena. Być może ten człowiek nie zachował się tak...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz